Turystyka

Gdzie by tu pojechać?… (Rozdział 1)

0 1003

Dzień wolny, za oknem plus 20, słońce zalotnie mruga do ciebie zza chmury, lista zadań na dziś pusta, w garażu stoi zalany pod korek, wypucowany motocykl. Ileż to razy zimą marzyliście o takim scenariuszu?

Dzisiaj będzie jeżdżone -to już wiesz. Cel nie jest ważny, ważna droga. Pozostała tylko kwestia wyboru trasy. Jeśli znudziło ci się latanie wokół komina, koniecznie zapoznaj się z propozycjami na krótkie, średnie i dłuższe trasy. 

Zaczynamy od dystansu 40km. W sam raz na wiosenne przedmuchanie kominów. Można się przelecieć z Teofilowa na Olechów i z powrotem, ale od czego mamy wieś Zgniłe Błoto. Kiedyś znajdujący się tam zalew mógł stanowić cel sam w sobie, teraz mocno zdewastowany ośrodek sprawia wrażenie opustoszałego. Frytek tam nie zjemy, pstrąga tym bardziej, ale wciąż miło jest późnym popołudniem usiąść na miniaturowej plaży i pozwolić rechoczącym żabom i śpiewającym ptakom popieścić nasze, zmęczone dudnieniem uszy.

Diorek_34_preview

Wycieczkę można zacząć na przykład z ronda kończącego ulicę Maratońską. Kilkadziesiąt metrów w stronę Konstantynowa i tuż przed oczyszczalnią ścieków odbijamy w lewo. Droga robi się równa tuż po przekroczeniu Neru. Zakręt w prawo, dwa w lewo (Ze względu na często zalegający tam piach warto zachować szczególną ostrożność) i już mkniemy w stronę Górki Pabianickiej. Za STOPem w prawo, za STOPem w prawo i robi się szeroko. Siedemdziesiątkę jedynkę w opuszczamy w Porszewicach i po kilku minutach mamy Lutomiersk. Miłośnicy bardzo częstych przystanków mogą się zatrzymać na Orlenie, reszta kieruje się w stronę „Miasta od imienia króla”. Nie o Kluczbork chodzi, a o Kazimierz oczywiście. Na ryneczku znajdziemy ulicę 3-go Maja i trzymamy się jej przez ponad 4 kilometry (Uwaga, będzie trochę trzęsło), by następnie skręcić w prawo. Nie ma się co rozpędzać, bo już kilometr dalej znajduje się pretekst naszej wycieczki -Zalew Zgniłe Błoto. Przerwa na papierosa, jeśli ktoś lubi, lub na kanapkę, jeśli ktoś na czterdziestokilometrową trasę zabiera prowiant. 😉 i ruszamy z powrotem, ale nie po własnych śladach. Kierunek Rąbień. Miłośników starych dworków zainteresuje z pewnością ten w Woli Grzymkowej, ale radzę się spieszyć, bo budynek jest już mocno zdewastowany i wygląda, jakby wkrótce miał się zawalić.

Untitled-1

Z ronda w Rąbieniu zjeżdżamy południowym zjazdem. Jeszcze tylko zdjęcie z fotoradaru w Niesięcinie i mamy Konstantynów. Spragnieni powtórki nie zjeżdżają z siedemdziesiątki jedynki aż do Porszewic, reszta pół kilometra za rynkiem skręca w lewo, by za kilka chwil znaleźć się w miejscu rozpoczęcia eskapady.

Zrzut ekranu 2018-04-14 o 00.12.29

Otwórz mapę google

Tabela

Skorzystaj z rabatów!