Turystyka

GDZIE BY TU POJECHAĆ?… (ROZDZIAŁ 2, czyli „Popatrz jaki na jeziorze wody (g)lazur.”)

0 685

Wiosna, wiosna, wiosna, ach to ty! Nadszedł czas przez wielu uznawany, za najpiękniejszy moment roku -przełom kwietnia i maja.  Na drzewach świeża zieleń młodych liści, słońce momentami grzeje już na całego, a nagromadzona zimą energia aż nas rozpiera! 

Czemu zatem nie wyruszyć na całodniową przejażdżkę? Co powiecie na turkusowe jezioro? Spokojnie, przejażdżka miała być jednodniowa , nie będziemy więc proponowali akwenu w Zachodniopomorskiem. Choć nie ma wątpliwości, że są tacy, którzy dystans tysiąc plus (Łódź – wyspa Wolin – Łódź) uznaliby za jak najbardziej akceptowalny, my granicę przyjemności z jazdy wytyczamy w okolicach… Powiedzmy dwustu pięćdziesięciu kilometrów. 

Trasa powinna przypaść do gustu szczególnie miłośnikom nieco spokojniejszego podróżowania, tym wszystkim, którym bliższa jest filozofia via libera, niż Isle of Man TT. Tym wszystkim, którzy nie patrzą na zegarek i jazdę na motocyklu traktują trochę tak, jak Forrest Gump bieganie.

Start spod ZOO. Wyruszamy na zachód, przez Konstantynów do Lutomierska, tak żeby czym prędzej wydostać się z miasta.

Naprawdę przyjemna trasa zaczyna się za Kazimierzem, z którego wyjeżdżamy drogą z pierwszeństwem. Przez 10 kilometrów nie można się zgubić. Na rozwidleniu w Puczniewie, skręcamy w lewo, by po wjechaniu do lasu odbić w prawo. Kiedy w Pudłówku droga nam się skończy skręcamy w lewo i po agrafce dojeżdżamy do wojewódzkiej 473. Teraz bez kombinowania śmigamy przez Uniejów prosto do Koła. Tuż przed poważnymi zabudowaniami będzie STOP -to informacja dla nas, że należy skręcić w lewo. Po pięciu kilometrach odbijamy w prawo w Księcia Poniatowskiego i po pięciuset metrach rozglądamy się za drobną uliczką, która szybko zamieni się w ubitą, piaszczystą ścieżkę. Jest równo, nie kupujcie specjalnie na tę okazję Africa Twina. 😉 Teraz pozostaje nam tylko wypatrywać ruin czternastowiecznego zamku. 

To doskonałe miejsce na rozprostowanie nóg, a zatem postój obowiązkowy. W słoneczną pogodę będzie tam zapewne kilkunastu turystów, z czego połowa tak jak wy, przyjechała tam na motocyklach. Nic dziwnego, bo stare mury z Wartą w tle prezentują się naprawdę malowniczo. Co odważniejsi ignorują zakazy i próbują wspinaczki na cylindryczną wieżę. 

Kolo

Wracamy do podróży. Znanym nam już, piaszczystym szlakiem przedzieramy się do drogi 92, kierunek Konin. Spragnieni spacerów powinni w Brzeźnie odbić w lewo w ulicę Sosnową. Zaprowadzi ona do punktu widokowego na Złotej Górze. Można zaparkować naprzeciwko strzelnicy i pomaszerować oznaczonym na żółto szlakiem. Po kwadrancie napotkamy trzydziestometrową wieżę. Teraz jeszcze tylko 190 stopni i voilà. Ponad koronami drzew rozpościera się przepiękna panorama sięgająca daleko ponad rezerwat.

Wieza

Po dotarciu do Konina zjeżdżamy z dziewięćdziesiątki dwójki w drogę numer 25 (to ta na Bydgoszcz) i po minięciu Mc Donaldsa odliczamy cztery kilometry. To tam, za tablicą „Małyń” skręcamy w ulicę, nomen omen, Brunatną. Nie zrażajcie się piachem, już naprawdę blisko. Po pięciuset metrach odnajdujemy ścieżkę znikającą w drzewach. Ona zawiedzie nas do celu podróży -nad jezioro turkusowe. Celowo nie użyłem wielkich liter, gdyż akwen ten nie posiada oficjalnej nazwy. Jest to w istocie obiekt przemysłowy -zalane wyrobisko dawnej odkrywki węgla brunatnego Gosłowice. Nazywany czasem błękitnym, bądź lazurowym jeziorem zbiornik charakteryzuje się zadziwiająco intensywnym kolorem wody, przywodzącym na myśl lagunę. Stało się to za sprawą wytrącających się z odpadów kopalnianych związków chemicznych, które w reakcji z wodą zmineralizowały ją nadając jej tę niesamowitą barwę.

IMG_2173

Wędkarze nie będą zachwyceni, gdyż jezioro jest martwe jeśli chodzi o faunę. Próżno tu też szukać jakiejkolwiek roślinności. Jedynie brzegi porośnięte są w naturalny sposób, nadając całości jeszcze więcej uroku. 

IMG_2161

Czas wracać do Łodzi. Możemy to zrobić szybko korzystając z autostrady, ale proponuję wariant nieco bardziej urozmaicony, tj. drogą krajową 72 do Uniejowa, a następnie wojewódzką 469 w kierunku Łęczycy. Zachowajcie czujność, na dwudziestym trzecim kilometrze, licząc od ronda w Uniejowie zjeżdżamy z drogi z pierwszeństwem i przemykamy prosto, by przez Parzęczew dotrzeć do Ozorkowa. Jeśli nie przepadacie za koleinami na dawnej jedynce, skręćcie w ulicę Armii Krajowej, a następnie w lewo w Adamówek. Za chwilę zobaczycie drogowskaz kierujący was na Grotniki, a stamtąd już cały czas z pierwszeństwem aż do Aleksandrowa.

Nadszedł koniec podróży. Przebiegi waszych motocykli urosły o ćwierć tysiąca kilometrów, zaserwujcie im więc w garażu smarowanie łańcucha, a sami zaplanujcie kolejną trasę. A jeśli znów nic nie przyjdzie wam do głowy, odwiedźcie nasz portal, być może pojawi się tu wkrótce kolejna propozycja.

MapaZrzut

Otwórz mapę w przeglądarce

Zrzut ekranu 2018-04-28 o 04.49.19

Skorzystaj z rabatów!