Odzież i akcesoria

TomTom Rider 400 – bezpiecznie do celu w każdych warunkach!

0 299

Do „prezesowskiego laboratorium” w lipcu trafiła nawigacja TomTom Rider 400 – następczyni modelu Rider z 2013 roku. Oba produkty powstały z myślą o motocyklistach, którzy chcą dojechać do celu niekoniecznie prostymi drogami.

Tom-Tom-Rider-1

Wrocław! – Krzyknąłem pewnego wakacyjnego dnia, podczas główkowania gdzie to ja jeszcze nie byłem. Szczegółowego planu nie było, zebranej grupy również, ale idea była słuszna – trzeba się przejechać do stolicy województwa dolnośląskiego. Czym? Oczywiście motocyklem. Jak widać na załączonym wyżej obrazku, na wyprawę nie zabrałem kanapek, termosu i zapasowej opony. Toż to przecież tylko weekendowa przejażdżka.

Szybki szkic przejazdu co, jak, gdzie i dlaczego tak krótko aż do głowy przyszła mi istotna zagwozdka, jaką jest orientacja w terenie. O ile trasa Łódź > Wrocław jest dziecinnie prosta, to poruszanie się po aglomeracji wrocławskiej już przyprawiało mnie o dreszczyk grozy. Szczęśliwym trafem kilka dni wstecz firma Motorwings wprowadziła do tymczasowej oferty testowe nawigacje TomTom Rider 400. Coś pięknego! – pomyślałem i czym prędzej do sklepu się udałem.

Tom-Tom-Rider-3

Ożeż kur*a kurde! – mi się aż wymsknęło, gdy zobaczyłem, jaki uchwyt jest w zestawie do navi. Rozpacz, łzy i tysiąc myśli po cholerę kupiłem sportowy motocykl?? Przecież nawet nie mogę zamontować na nim tego cuda techniki. Moja kierownica, górna półka, przełączniki – no nie ma chu*a wiadomo kogo we wsi, nie zamontuje GPS-a. Jednakże pozostałem przy teorii „Polak potrafi” i zabrałem zestaw TomTom’a do garażu.

Przymiarka tu, przymiarka tam, minęło już grubo ponad 20 minut i jest – jest to miejsce, w którym mogę zamontować sprzęt w bezpiecznym miejscu. Bez otarć, kolidowania, zasłonięcia kokpitu i uniemożliwienia położenia się plackiem na baku przy autostradowej prędkości. Kamień z serca! – szybko zmieniłem zdanie o załączonym do zestawu uchwycie RAM.

Tom-Tom-Rider-2

Skoro już się polubiliśmy i wiedziałem, że Rider 400 spędzi ze mną kilka najbliższych dni, postanowiłem późnym piątkowym wieczorem „poklikać” trochę. Pierwszy kwadrans, drugi, trzeci, aż po godzinie zasięgnąłem pomocy w instrukcji obsługi, czego zwykle nie robię.

Na szczęście obszerny przewodnik informacyjny dla urządzenia TomTom Rider 400 rozwiał moje wszelkie wątpliwości. Szkoda, że tak długo musiałem się zagłębiać w pewne funkcje, ale nie można się wrogo nastawiać – każdy producent takich akcesoriów zaleca przed pierwszym uruchomieniem zajrzeć do lektury. Jak widać, nie bez powodów.

Tom-Tom-Rider-8

Sobotni poranek, 25*C, a temperatura ciągle rośnie. Pot już o 9 rano leje się po  jamie, w której plecy tracą swą szlachetną nazwę. Zapytacie, jaki to ma związek z nawigacją? Otóż przeciętny smartfon już po pierwszych kilometrach miałby dość, a swoje niezadowolenie z nawigowania mnie w pełnym słońcu bez grama wiatru wyraziłby przegrzewaniem się i gorącą obudową. Nie będę się tu rozpisywał „co by było, gdyby”, ale byłem przekonany, że testowanego TomTom’a dopadnie choroba lokomocyjna i przy takiej gorączce powie dość i każe się schłodzić, żeby nie zamulać.

Na całe szczęście – myliłem się. W trakcie jazdy TomTom nie zająknął się ani razu, cały czas był zwarty i gotowy, dzięki czemu doprowadził naszą 3 osobową grupkę do restauracji motocyklowej w centrum Wrocławia (polecam każdemu, kto się wybiera w tamtejsze rejony).

Na wielkie brawa zasługuje funkcja szukająca stacji benzynowych na naszej trasie, ponieważ jak dobrze wiecie od Rzgowa k. Łodzi, aż pod sam Wrocław nie dolejecie ani kropli turbodoładowania w postaci benzyny. Co któryś zjazd wiszą drogowskazy kierujące na pobliskie miejscowości, gdzie można się zatankować, ale wir w baku robił się zazwyczaj na tych odcinkach, gdzie bilbordów przy zjazdach nie było.

Tom-Tom-Rider-4

W związku z tym mogłem zjechać z trasy S8 na najbliższym rozwidleniu i szukać „na czuja” PB95 albo skorzystać z funkcji odnalezienia stacji wzdłuż trasy, którą jadę. Mając pod ręką asystenta podróży (czyt. Rider’a 400) nie zawahałem się i skorzystałem z pomocy. Co ważne, moja droga na Wrocław nie została zastąpiona nowym celem podróży na mapie, więc mogłem dodać stację, jako przystanek, a później z powrotem jechać wcześniej zaplanowaną trasą.

No dobrze, a co po dojechaniu do Wrocławia i hotelu? Zapewne część z podróżnych porzuciłaby motocykle na parkingu i pobiegła kupić zimne piwo – taak, też o tym myślałem! Niestety chęć dalszej jazdy i nakręcenie kilometrów była silniejsza. Obiad, szybka kąpiel i w droogę – gdzie? Przed siebie rzecz jasna. Wyczytałem na ogólnopolskich forach motocyklowych, że warto odwiedzić Jezioro Lubachowskie, zatem szybkie spojrzenie na nawigację, wybór możliwie najbardziej krętej drogi do celu i ogień!

Tom-Tom-Rider-9

Wtedy zaczął się prawdziwy test TomTom’a, który prowadził nas piękną dróżką, aż do Zagórza Śląskiego. Dzięki dużemu ekranowi każdy zakręt był przewidywalny i odpowiednio oznaczony. Pomagało nam to w dobraniu odpowiedniej prędkości przelotowej i trzymaniu optymalnej nitki przejazdu. Co ważne, w trakcie jazdy urządzenie idealnie współpracowało z rękawicą motocyklową, a przekazywane komunikaty były bardzo czytelne. Nie musiałem się zatrzymywać, aby cokolwiek wpisać na dotykowym wyświetlaczu. Nie mniej jednak byłem zmuszony, aby w większości przypadków wpisywać aż 75% pełnej nazwy miejscowości, do której chciałem się udać.

Niestety wgrana mapa TomTom’a nie radziła sobie zbyt dobrze w „podpowiadaniu i kojarzeniu” polskich miejscowości i często wpierw trzeba było przebrnąć przez gąszcz podobnie brzmiących lokalizacji za granicami naszej ojczyzny. Delikatnie mnie to wyprowadzało z równowagi, gdy jadąc po krętych górskich winklach musiałem wklepać prawie pełną nazwę – Ząbkowice Śląskie.

Ciekawostka

Uwagę przykuwa nowy rodzaj uchwytu z możliwością obrócenia nawigacji o 90 stopni – bardzo przydatne na górskich serpentynach!

Nawigacja bez problemu radzi sobie z rozpoznaniem czy urządzenie umieszczono poziomo, czy pionowo, mniej więcej tak jak w większości smartfonów. 

Tom-Tom-Rider-6-6

Pomocny „czarny pasek” wyświetlany z prawej strony ekranu podczas jazdy ukazuje tzw. punkty POI, jakie znajdują się w pobliżu. Osobiście ustawiłem standardowe lokalizacje, takie jak fotoradary czy stacje benzynowe. TomTom informuje nas, kiedy przejedziemy obok najbliższego punktu, a w górnym rogu odczytamy także, jak daleko jesteśmy od miejsca docelowego.

Do dyspozycji mamy dodatkowo opcje: wybór dróg na podstawie ich krętość, a także dostosowanie poziomu wzniesień – jeśli szukamy zapierających dech w piersiach krajobrazów górskich. Natomiast tworzenie śladu naszego przejazdu, umożliwi podzielenie się trasami z innymi użytkownikami – polecam!

Tom-Tom-Rider-10

Usługi TomTom Live, to kolejny element warty uwagi. Z poziomu nawigacji możemy korzystać z pakietów:

  • TOMTOM TRAFFIC (szybciej doprowadzi Cię do celu, zapewniając precyzyjne informacje o ruchu w czasie rzeczywistym)
  • FOTORADARY (otrzymasz ostrzeżenia o fotoradarach stacjonarnych i przenośnych)
  • INFORMACJE POGODOWE (nie pozwól, aby pogoda popsuła Twoje plany)

Warto również pamiętać, że po zakupie nawigacji i zarejestrowaniu produktu na stronie producenta, otrzymujemy dostęp do zaawansowanej aplikacji do planowania tras – programu Tyre w wersji PRO. Niestety nie byłem w stanie ocenić użyteczności tego narzędzia, ale po zapoznaniu się z instrukcją wynika, że oprogramowanie umożliwia zaplanowanie trasy z poziomu komputera, a następnie wgranie jej do urządzenia. Jest to zapewne bardzo wygodne, w przypadku planowania długich podróży.

Z racji tego, że korzystałem z egzemplarza testowego, na załączonych zdjęciach nie uświadczycie instalacji elektrycznej i sposobu, w jaki nawigacja została podłączona do zasilania. W tym przypadku ratunkiem oraz bardzo przydatnym gadżetem okazał się PowerBank, który trzymałem w saszetce bocznej i przez zwykły kabel USB podpiąłem się do TomTom’a.

Jeśli ktoś nadal się zastanawia nad wydaniem niemałych pieniędzy na zakup nawigacji, niech odpowie sobie na pytanie – Ile razy w ciągu roku podróżuje motocyklem? Mój budżet, motocykl (sportowy), ograniczony czas i inne składowe mówią, że raz do roku taki wyjazd na górskie serpentyny nie wymaga tak zaawansowanej nawigacji. Z drugiej zaś strony posiadając egzemplarz testowy, bardzo mnie kusiło, aby jeszcze jechać w kilka zakątków na mapie Polski, ponieważ mimo braku jakiejkolwiek znajomości dróg, TomTom umieszczony na motocyklu zapewniał niezapomniane wrażenia i kręty dojazd do celu. Przy zagranicznych wyjazdach jednośladem, moim zdaniem TomTom Rider 400 to produkt „must have”.

Wszelkie dane techniczne oraz zawartość opakowania w zależności od wybranego pakietu, znajdziecie na stronie producenta TomTom Rider 400.

  • OCENA AUTORA:
  • Wykonanie
  • Funkcjonalność i obsługa
  • Mocowanie
  • Cena
  • Wynik końcowy
  • OCENA CZYTELNIKÓW:
  • Wykonanie
  • Funkcjonalność i obsługa
  • Mocowanie
  • Cena
  • Wynik końcowy


Skorzystaj z rabatów!